Myśląc o starcie w wyborach samorządowych powinieneś zaznajomić się z przepisami. Na początek kilka słów wyjaśnienia, abyś miał świadomość, jak działa ordynacja proporcjonalna.
Zaczynamy od ułożenia list kandydatów:
- miasto jest dzielone na okręgi wyborcze, w których do zdobycia jest określona liczba mandatów radnego. Mogą to być na przykład 4 okręgi po 5-6 mandatów (w sumie 21 radnych w mieście).
- W każdym okręgu komitet wystawia listę, składającą się z kilku-kilkunastu kandydatów. Lista do rady miasta Wodzisławia mogła liczyć minimum 5 i maksimum 7 lub 8 kandydatów (liczba mandatów do zdobycia w okręgu + 2).
Mamy wybory, wyniki głosowania i przystępujemy do przydzielania miejsc w radzie:
- pierwszym sitem jest zasada, że komitet wyborczy musi zdobyć min. 5% głosów w skali miasta. Jeśli się nie uda, to nawet gdybyś zdobył największą liczbę głosów w swoim okręgu – nie wejdziesz do rady.
- Drugim sitem jest obliczenie liczby mandatów, jakie zdobyła dana lista. W tym celu przechodzimy do poszczególnych okręgów i porównujemy wyniki całych list. Poniżej przykład obliczenia mandatów metodą d’Honda:

- Jak widać na przykładzie powyżej, każdy komitet zdobył mandat radnego. Teraz przechodzimy do wyników poszczególnych radnych z danej listy. Przykładowo, z listy KWW „Jeszcze lepsze miasto” radnymi zostaną dwie osoby. Które? Te z największą liczbą głosów.
Jak widzisz, konkurentami w wyborach proporcjonalnych nie są tylko kandydaci z innych komitetów, ale także kandydaci z Twojego komitetu. System działa w ten sposób, że zmusza do wewnętrznej konkurencji. O ile w wyborach do Sejmu w 99% przypadków „jedynka” jest miejscem biorącym, o tyle w wyborach samorządowych taka prawidłowość występuje tylko w przypadku listy partyjnej.
Im mniejszy okręg, tym ludzie częściej głosują na człowieka niż na szyld. Osobiście wszedłem do rady z drugiego miejsca na liście (jedynką był kandydat na prezydenta), więc coś w tym jest. Na mój sukces złożyła się praca wszystkich kandydatów na liście. Im więcej kandydatów jest aktywnych podczas kampanii i promuje siebie, tym więcej głosów zdobędzie cała lista. Jest to więc po części także praca zespołowa.
1. Lista partyjna
Najprostszy sposób dostania się do rady to start z listy partii, która ma najlepsze sondaże w Twoim mieście. W wyborach proporcjonalnych zdobycie „jedynki” na takiej liście daje 99% pewności, że zdobędziesz mandat. Bez większego angażowania się w kampanię wyborczą! Po prostu tak działa partiokracja.
Inne miejsce niż „1” na liście partyjnej zmusza już do pracy w terenie. Szanse są jednak duże. Przeskoczenie „jedynki” na liście jest praktycznie niemożliwe, ale przy bardzo dobrym wyniku całej listy wejdą 2 osoby i warto być tą drugą z największą liczbą głosów.
W wyborach samorządowych w 2014 roku startowałem z listy partii Kongres Nowej Prawicy do rady powiatu. Jeśli Twoim celem jest wejście do rady, a nie promocja małej partii, to odradzam takie rozwiązanie. Każda partia ma swoich przeciwników i sens startowania z listy partyjnej jest wówczas, gdy partia posiada duże (pow. 20%) poparcie w skali kraju. Pamiętaj, że o wiele trudniej będzie zbudować pełne i silne listy partyjne. Wiele osób nie chce być kojarzonych z jakąkolwiek partią.
2. Przyłączenie się do lokalnego komitetu
W niektórych miastach istnieją lokalne komitety powiązane z urzędującą władzą. Jeśli władza cieszy się poparciem, start z takiego komitetu może wróżyć sukces. Numer na liście ma tutaj dużo mniejsze znaczenie, niż w przypadku partii. O wiele bardziej liczy się praca organiczna. Korzyść jest taka, że nie musisz się troszczyć o budowanie listy ani o moc nazwisk – te na pewno będą silne. Minus – konkurencja będzie duża, więc oprócz harówki musisz także mieć nieco szczęścia.
Nigdy nie przyłączyłem się do lokalnego komitetu. Jestem ideowcem, a tego typu komitety są z reguły nastawione na zdobycie lokalnej władzy. Dopiero w drugiej kolejności (o ile w ogóle) myśli się o programie i zmianach.
3. Własny KW lub KWW
Budowa własnego komitetu w ordynacji proporcjonalnej wiąże się ze zbudowaniem ugrupowania – komitety wyborczego lub komitetu wyborczego wyborców. Komitet wyborczy wyborców zakłada co najmniej 5 osób, nadajecie mu nazwę i zbieracie podpisy poparcia. W przypadku miast powyżej 20 tys. mieszkańców musicie zebrać min. 20 podpisów poparcia. Gdy miasto jest mniejsze to podpisy w ogóle nie są wymagane.
Pamiętaj, że tworząc nowy komitet tylko na potrzeby wyborów możecie mieć problem z rozpoznawalnością marki. Choć w wyborach samorządowych liczy się głównie Twoja rozpoznawalność, to znajomość komitetu także jest istotna.
Możecie zwiększyć rozpoznawalność komitetu zakładając na rok-dwa przed wyborami stowarzyszenie zwykłe. Takie stowarzyszenie może potem utworzyć Komitet Wyborczy z identyczną nazwą. Zastosowaliśmy tego typu rozwiązanie w Wodzisławiu. Jest to ciężka i mozolna praca, ale dająca satysfakcję.
Tworząc stowarzyszenie możesz nadać mu kształt tworząc statut (regulamin). Problem z budowaniem list jest mniejszy niż w partii, gdyż ludzie chętniej startują ze stowarzyszenia. Nie jest jednak powiedziane, że problemu nie będzie. Jeśli stowarzyszenie działa rok-dwa przed wyborami i silnie akcentuje zmiany w samorządzie, to lokalna władza może skutecznie blokować ludzi.
Jeśli na poważnie myślisz o starcie w wyborach samorządowych, polecam mój e-book: Jak zostać radnym. Przeczytasz w nim jak zabrać się do tego przedsięwzięcia.



